Mariusz Grefkowicz

Wyjazd trekkingowy do Laponii 23-30.11.2024 r.

Na koniec listopada 2024 roku miałem przyjemność po raz pierwszy odwiedzić Laponie, a dokładnie Finlandię i popularny rejon miejscowości Ruka. Dla większości z nas jest on dobrze znany za sprawą znajdującej się tam skoczni narciarskiej, błędnie nazywanej skocznią w Kuusamo. Tak naprawdę miejscowość ta oddalona jest od obiektu o 25 minut jazdy samochodem. Wróćmy jednak do meritum, gdyż skoki narciarskie nie są przedmiotem tego wpisu.

Idea tego wyjazdu narodziła się podczas październikowej wyprawy na zorzę polarną na Islandię w 2023 roku, którą organizował Portal Tatrzański. Szybko zrozumieliśmy, że chcemy więcej tego typu atrakcji, a Finlandia i rejon Ruki był na mojej liście miejsc do zobaczenia już od bardzo dawna. Grupa nie zastanawiała się długo i jeszcze przed końcem 2023 roku Portal Tatrzański zorganizował dla nas wyjazd do Laponii. Głównym celem był oczywiście trekking z zorzą polarną, ale także odwiedzenie wioski św. Mikołaja w Rovaniemi czy zaprzęgi husky oraz z reniferami.

Czas zleciał szybko i już na koniec listopada spotkaliśmy się na lotnisku we Frankfurcie, aby wspólnie polecieć do Kuusamo. Dla osób aktywnych, jest to dużo lepsze miejsce niż Rovaniemi, gdyż jest o wiele, wiele więcej możliwości trekkingowych. Na miejscu zastały nas fantastyczne warunki, śnieg, mróz i ten klimat kraju północy, który ciężko jest opisać. To jedna z tych rzeczy, którą po prostu trzeba przeżyć. Niestety muszę dodać, że śniegu było trochę za mało, co odebrało nam możliwość chodzenia na rakietach śnieżnych, ale było go na tyle dużo, że mogliśmy poczuć magię zimowego wonderlandu, przynajmniej do połowy wyjazdu, ale o tym daje.

Finlandia szczerze mnie zachwyciła i wiem, że będę tam wracał. Wyjazd był bardzo udany, choć dla mnie pod kątem przewodnickim trudny. Pogoda była dobra, ale w środku wycieczki mieliśmy dodatnie temperatury, które spowodowały znaczny ubytek i tak już ubogiej pokrywy śnieżnej. To spowodowało, że musiałem bardzo dużo improwizować, dzięki czemu finalnie wykonaliśmy sporo ponad wstępny plan. Na szczęście zła pogoda trwała tylko ten jeden dzień, następnie przyszły solidne mrozy i choć śniegu nie było dużo, to krajobraz zachwycał.

Szczęścia nie mieliśmy też do zorzy polarnej, ale jeden wieczór wszystko nam wynagrodził. Zorza szalała na niebie, a my mogliśmy ją podziwiać z okolicznego szczytu, dzięki czemu cały północny horyzont mieliśmy odsłonięty. Finalnie światło północy oglądaliśmy w dwa wieczory. Nie jest to zły wynik, ale osobiście zawsze chcę więcej, w końcu mieliśmy aż siedem noclegów w okolicy. Natomiast dobrej aury nie zabrakło nam w kluczowych dniach, abyśmy mogli ujrzeć absolutne piękno Laponii. I to jest to, na co liczyłem najbardziej. Bardzo się cieszę, bowiem wrócić do domu bez zobaczenia Parku Narodowego Oulanka i Riisitunturi, to ogromna strata. Są to miejsca tak piękne, że wszystkim na pewno zapadną w pamięć na lata. Szczególnie, że pogoda była idealna, a na niebie przez cały czas panowała tzw. złota godzina. Przeżycie jedyne w swoim rodzaju.

Co mnie szczególnie zachwyciło w Finlandii i dlaczego chcę tam wracać?

  • Możliwości trekkingowe. To zdecydowanie zimowy wonderland! Tras jest bardzo dużo, a ich urok jest wyjątkowy. To wszystko okraszone jest zimą idealną i zerowym lub niewielkim zagrożeniem lawinowym. Na pewno wrócę, aby zobaczyć jeszcze więcej tego cudownego rejonu.
  • Pustki na szlakach. Tego w Polsce już się nie znana, a w Finlandii nie jest żadnym problemem. W większość dni nie spotkaliśmy nikogo, a na tych najpopularniejszych trasach, raptem kilkanaście osób. To tak, jakbyście w niedzielę na trasie do Morskiego Oka minęli maksymalnie 20 osób.
  • Przestrzeń, to po prostu trzeba zobaczyć! Przyroda wręcz nie ma tam końca.
  • Jedzenie. To chyba zaskoczyło mnie najbardziej. Będąc wielokrotnie w Norwegii, nie spodziewałem się niczego dobrego po Finlandii, ale bardzo się myliłem. Może nie ma tam wielu opcji wegetariańskich, ale fani mięsa będą zachwyceni. Do wyboru był renifer, łoś i niedźwiedź. Szczególnie ten pierwszy jest wręcz wybitny! Jedno z najlepszych mięs jakie jadłem. Łoś smakuje jak wołowina, a niedźwiedź jest tylko ciekawostką, choć wartą spróbowania.

A czy jest coś, co mnie rozczarowało podczas tego wyjazdu? Jeżeli chodzi o samą Finlandię, to zdecydowanie nie. Jedynie deszczowy dzień, który spowodował, że odwołano nam zaprzęgi z husky i reniferami. Szkoda, ale będzie powód aby wrócić. Aby grupa była zadowolona na szybko zorganizowałem poranne karmienie reniferów w dniu wylotu do Polski. To był strzał w dziesiątkę, gdyż godzina spędzona na farmie z tymi zwierzętami była wyjątkowa.

Jedyne miejsce, które wzbudziło moje neutralne uczucia w trakcie tego wyjazdu, to wioska Mikołaja w Rovaniemi. Na pewno jest warta odwiedzenia, gdy już jesteśmy w rejonie, bowiem klimat jest ciekawy. Jednakże czuć też, że głównym celem tego miejsca jest zarabianie pieniędzy. Oczywiście nie ma nic w tym złego, wręcz przeciwnie, w końcu się tego spodziewałem. Zabrakło mi jednak trochę więcej magii świąt. Na pewno dobrze zorganizowana jest wizyta u Mikołaja, gdzie możemy z nim porozmawiać, ale nie musimy niczego kupować. Wizyta trwa kilka minut i nikt nas nie pośpiesza, niezależnie od naszych zamiarów. To bardzo duży plus. Warto zobaczyć, spędzić dwie godziny i ruszyć dalej ku fińskiej przyrodzie. Jeżeli nastawiacie się tylko na wioskę Mikołaja, to możecie się rozczarować Laponią, a to wyjątkowo piękny rejon.

I tak nasza wycieczka dobiegła końca. Korzystając z późnego wylotu, zorganizowałem grupie nie tylko spotkanie z reniferami, ale także dodatkowy trekking. Pogoda była idealna, dzięki czemu udało nam się aktywnie spędzić nie sześć, a aż siedem dni. Zakończyliśmy przygodę przepięknym, kolorowym zachodem słońca. Jakbym to powiedział na wycieczce, tak trzeba żyć!

Scroll to Top