Mariusz Grefkowicz

Toubkal zdobyty! Relacja z wymagającej wyprawy Portalu Tatrzańskiego

Maroko, góry Atlas i najwyższy szczyt Afryki Północnej – Jebel Toubkal (4167 m n.p.m.). Choć mogłoby się wydawać, że wiosna w tej części świata to czas przyjemnych temperatur i słońca, nasza grupa zmierzyła się z warunkami, które bardziej przypominały zimową wyprawę wysokogórską w Alpach czy Tatrach, niż trekking w Afryce. I właśnie dlatego – tym bardziej – ta wyprawa  na długo zapadnie wszystkim uczestnikom w pamięć.

Nieoczekiwany zwrot akcji – czyli zmiana planu last minute

Zacznijmy od początku. Jeszcze na 24 godziny przed wylotem do Maroka program naszej wyprawy wyglądał zupełnie inaczej. Mieliśmy realizować klasyczny plan trekkingowy z łagodniejszą aklimatyzacją i zwiedzaniem Marrakeszu. Standardowo, planowaliśmy zdobyć szczyt w dwa dni: pierwszy dzień – podejście do schroniska znajdującego się na wysokości 3207 m n.p.m. oraz kolejny dzień – zdobycie Jebel Toubkal oraz powrót do Imlil. Niestety – prognozy pogody zmusiły nas do wprowadzenia gruntownych zmian. Spore opady śniegu w górach Atlas, nieprzewidywalne warunki pogodowe i konieczność maksymalnego wykorzystania „okna pogodowego” spowodowały, że cały dzień poprzedzający wylot z Polski spędziłem na przeorganizowaniu całego wyjazdu. Owszem, mogliśmy jechać do Imlil i tam stwierdzić: “trudno, nie da się”, ale znacie mnie – najwyższa jakość usług przewodnickich i zadowolenie klientów to moje motto, dlatego nie było innej opcji – plan wyjazdu musiał powstać od nowa.

To była zmiana o 180 stopni. Nowy plan oznaczał intensywniejszy start, większe obciążenie już na początku i mniej czasu na regenerację. Trzeba uczciwie powiedzieć: to było ciężkie zadanie, by w tak krótkim czasie przeprojektować wyprawę i zachować jej wysoką jakość.

Z Imlil na szczyt – kondycyjna próba charakteru

Wyruszyliśmy z niewielkiej miejscowości Imlil (około 1700 m n.p.m.), która stanowi górską bramę do Toubkala. Już pierwsze kroki zapowiadały, że to nie będzie łatwy trekking. Warunki atmosferyczne nas nie oszczędzały – deszcz na niższych wysokościach, niskie chmury, a momentami intensywne opady śniegu sprawiały, że trasa była nie tylko wymagająca, ale też mocno obciążająca psychicznie.

Do schroniska Refuge du Toubkal dotarliśmy przemoknięci, ale zdeterminowani. Stamtąd ruszyliśmy w kierunku szczytu. W ciągu całej wyprawy pokonaliśmy około 2504 metry sumy podejść i przeszliśmy 30 kilometrów w trudnych, zimowych warunkach. Duże ilości świeżego śniegu oraz zlodowaciałe fragmenty trasy sprawiły, że bez raków i odpowiedniego sprzętu nie byłoby mowy o dalszym marszu.

W drodze na szczyt liczyło się każde zetknięcie buta z podłożem, każdy krok był decyzją, każdy metr wymagał skupienia i siły. To był marsz nie tylko w śniegu i lodzie, ale również w głąb własnych możliwości fizycznych i psychicznych.

Szczyt zdobyty – emocje, które zostaną z nami na długo

Dotarcie na 4167 m n.p.m. w takich warunkach nie było tylko zwykłym „wejściem”. To była walka z ograniczeniami, z pogodą, z własnym zmęczeniem. Ale udało się. Grupa stanęła na dachu Afryki Północnej – zmęczona, ale niesamowicie dumna.

Wspólnota w trudzie – dobra atmosfera i kondycja grupy

Pomimo niełatwych realiów – atmosfera w grupie była niesamowita. Wzajemne wsparcie, mobilizacja i poczucie humoru, które nie opuszczało nas nawet w najbardziej wymagających momentach, stały się dodatkowym paliwem napędzającym naszą wędrówkę.

Warto podkreślić, że kondycyjnie cała grupa stanęła na wysokości zadania. Nie było mowy o marudzeniu – była wspólna praca i determinacja. Tego rodzaju zgranie wśród uczestników to coś, co buduje charakter wyprawy i zostawia najlepsze wspomnienia.

Smaki Maroko – nagroda po wysiłku

Po tak ogromnym wysiłku każda miska hariry, każdy aromatyczny tadżin czy świeżo wypiekany chleb smakowały jak dania z najlepszych restauracji świata. Marokańska kuchnia zaskoczyła nas swoją prostotą i głębią smaku. Lokalni gospodarze zadbali nie tylko o ciepłe posiłki, ale i o serdeczną atmosferę. Można było naprawdę poczuć, że jesteśmy w miejscu, które żyje swoim rytmem i kulturą, a jednocześnie gości z otwartymi ramionami.

Podsumowanie – wyprawa, która uczy pokory

Wyprawa na Toubkal, zorganizowana przez Portal Tatrzański była czymś więcej niż tylko górskim wyjazdem. To była lekcja wytrwałości, pokory wobec gór, ale też zaufania.

Mimo licznych przeciwności, cała grupa wróciła nie tylko ze zdobytym szczytem, ale z bagażem emocji i wspomnień, które zostaną na lata. Takie wyprawy zostawiają ślad – nie tylko na zdjęciach, ale przede wszystkim w sercu.

Scroll to Top